Dziś mogę nadrobić zaległości w pokazywaniu tworów związanych z wczorajszą uroczystością,
których nie pokazywałam wcześniej ze względu na ściśletajność ;)
Wczoraj odbył się ślub naszych przyjaciół, w tonacji, oczywiście, fioletowej :)
Taką kartkę - pudełeczko wykonała dla mnie
Asia (klik!), dokładnie według zamówienia,
idealnie do potrzeb.
Koniecznie chciałam ten śliczny torcik, zresztą reszta szczegółów jest również niesamowita.
Wyraz twarzy Nowożeńców - bezcenny !
W prezencie przygotowałam również coś specjalnego - Anioła,
takiego Stróża Małżeńskiego ;)
Ponieważ miałam możliwość wykorzystać resztki, które pozostały krawcowej po uszyciu stroju ślubnego Panny Młodej, o, takiego :
to skończony anioł wyglądał tak :
Jest duży, od czubka fryzury do stópek ma aż 67 cm!
Ubranko z tafty (prawdziwy kolor taki jak na poprzednim zdjęciu)
to dopasowane spodnie i płaszczyk z usztywnionym kołnierzykiem.
Skrzydełka usztywnione wewnątrz flizeliną i drobnym, srebrnym drucikiem,
w rączkach trzyma złączone dwie obrączki.
Na głowie z tyłu zamocowałam kółeczko do powieszenia, tak że docelowo będzie wisiał sam, bez nitki ;)
Mam nadzieję, że będzie towarzyszył Młodym przez długie lata szczęśliwego pożycia :)
----------
To że jestem kociara, to żadna tajemnica ;)
Na miejscu wesela podszedł do mnie kot.
Zdarza się.
Pogłaskałam za uszkiem ze dwa razy.
Ręka sama poszła.
A kot po prostu zapakował mi się na kolana, w sekundę ułożył w rogalik,
rozpoczął mruczando i tyle.
Może ja kiedyś też byłam kotem..?